Witam ^^ Mam nadzieję, że chociaż trochę zaciekawiła was historia Midari...Już nie trzymam was w nie pewności, i zapraszam do czytania! ^^
*************************************************************************************************************************************************************
Wpatrywała się w ogromne oczyska konia z zadumą. Z tego jakże długiego transu, wyrwała mnie Jenna.
-Każdy mówi, że to beztalencie, więc została sama. Mam nadzieję, że odkryjesz w niej jakiś talent. -Powiedziała, z uśmiechem na ustach. -Możesz podejść pod swój pokój. Będzie tam czekać na ciebie sprzęt. -Powiedziała, po czym zniknęła za rogiem stajni. Bez dłuższego zastanawiania, zostawiłam konia w boksie, i popędziłam do wskazanego przez Jenn'ę miejsca. tak jak mówiła, czekała tam na mnie skrzynka. Policzyłam do trzech, i podniosłam ciężar. Powoli podreptałam pod drzwi stajni. Po chwili ponownie stałam już obok mojej klaczy. Otworzyłam drewnianą skrzynię. Znajdowały się tam różne duperele jak kopystka, szczotka, średnie wiaderko. Na samym dnie znajdowało się piękne, czyste i czarne siodło, czarne ogłowie, limonkowy czaprak oraz czarne, gumowe sztyblety. Od razu zabrałam się do czyszczenia konia. Nie było to trudne, ponieważ jak już wspomniałam, klacz była bardzo czysta. Teraz przyszedł czas na siodłanie. Minęło trochę czasu, ponieważ musiałam sobie wszystko przypomnieć. Gdy klacz była już gotowa. Przebrałam buty, i powoli odbiłam się od ziemi, i usiadłam na grzbiecie konia. bardzo dobrze jeździłam, lecz ostatnio nie miałam na to czasu. Wyjechałyśmy z stajni. Skierowałam się stępem w stronę Jenny
-Jenna...Mam pytanie...Jak ona ma na imię ? -Powiedziałam zatrzymując konia przed dziewczyną
-Sama możesz jej nadać. Przecież, to teraz twój koń...-Powiedziała z uśmiechem. Popatrzyłam na nią zdziwiona. Trochę mi to zajęło, lecz w końcu wpadłam na świetny pomysł
-Nazwę ją...Bezimienna...W skrócie Bezi...-Powiedziałam z uśmiechem, klepiąc konia po szyi. Dziewczyna popatrzyła na mnie z uśmiechem
-Teraz możesz pojechać do dziewczyn, z klubu Bobcat Girls...Mam nadzieję, że miło cię tam przyjmą...-Powiedziała, jakby mówiła coś, co było nie możliwe do zrobienia. Bez słowa, pojechałam w stronę, którą wskazała dziewczyna. Była tam blondi, na jakiejś białej szkapie. Podjechałam do niej kłusem.
-Czesć...Miałam się tu z tobą spotkać...-Powiedziałam znudzona. Blondyna popatrzyła na mnie
-Ah! To ty jesteś ta nowa? Haha! Wyglądasz jak małpka...I jeszcze dali ci tą szkapę ? Powodzenia mała...No cóż...Jestem Loretta...Najlepsza Dżokejka w całym Jorvik...Ahh...Nie musisz wzdychać...-Powiedziała. Już za nią nie przepadałam. Popatrzyłam na nią z wymuszonym uśmiechem
-Miło mi...Jestem Midari...-Powiedziałam, patrząc w jej roześmiane, niebieskie oczyska.
-Okej! Teraz się wykażesz. Przejedź ten tor jak najszybciej...Powodzenia...Może ci się uda...-Powiedziała chichocząc. Szybko podjechałam na linię startu. Gdy dziewczyna krzyknęła "START" ruszyłam szybkim galopem przez tor. Była to łatwizna. Cały przejazd zajął mi jakieś kilka sekund. Gdy przekroczyłam linię maty, zatrzymałam się szybko, i popatrzyłam z uśmiechem na dziewczynę
-Pff...Też mi coś...Dobrze ci poszło, ale nie tak bardzo, by dołączyć do BOBCATS...-Powiedziała. Prychnęłam tylko, i wyjechałam przez bramkę. Postanowiłam chwilkę pozwiedzać, więc pojechałam kłusem po ścieżce....
Bezimienna
Historia o koniu, i jego właścicielce...
niedziela, 25 września 2016
sobota, 24 września 2016
Rozdział I
Przyjechałam. Mój wzrok padł na tabliczkę, na której widniał napis "Moorland". Westchnęłam cicho, łapiąc moją malutką, oblepioną w naklejki walizkę, i robiąc krok do przodu. Miałam się spotkać z jakimś Tomasem Moorland'em. Przekroczyłam próg bramy, i od razu dobiegł mnie zapach nawozu i siana. Nie zwracając na nikogo uwagi, ruszyłam do przodu, odsłaniając moją czerwoną grzywkę, która spadał mi na oczy. Po chwili ujrzałam otyłego, starszego pana, rozmawiającego z jakimś młodym chłopakiem. Znudzona podeszłam bliżej, przez co mężczyzna ujrzał mnie
-O! Czy ty czasem nie jesteś Midari Simmons ? Nazywam się Tomas Moorland -Powiedział z uśmiechem podając mi rękę. Odwzajemniłam gest z uśmiechem
-Tak...Miło mi poznać...-Odpowiedziałam. Tak naprawdę, to nie chciałam się tu nigdy znaleźć. Rodzice wysłali mnie tu, i powiedzieli, ze powinnam się trochę "usamodzielnić". Pomimo moich ponurych myśli, z twarzy nie znikał mi uśmiech.
-Niestety nie będę mógł cię oprowadzić, więc zrobi to mój syn...Prawda ? -Powiedział patrząc na młodego chłopaka, patrzącego na mnie. Popatrzyłam na niego kątem oka. Ten tylko skinął.
-Nazywam się Justin. Miło mi! -Powiedział z uśmiechem podając mi rękę. Złapałam ją lekko, i z taką samą delikatnością odwzajemniłam uśmiech. Chłopak skinął mi, abym podążyła za nim. Gdy przechadzaliśmy się małą dróżką, wszędzie jeździły konie. Byłam pewna, że tutaj, to główny środek transportu. Po kilkunastu minutowym udawaniu, że słucham, miałam spotkać się z jakąś dziewczyną. Popytałam tu i tam, i w końcu dotarłam do niskiej blondynki. Przedstawiłam się, i wyjaśniłam całą sytuację.
-Oh! Słyszałam o tobie! Jestem Jenna! Miło mi. Więc tak, teraz dobierzemy ci konia. Bo chyba umiesz jeździć...Prawda ? -Powiedziała z uśmiechem. Skinęłam. Co dziwne nie było to kłamstwo, ponieważ znałam się na tym bardzo dobrze.
-Świetnie! Chodź za mną! -Powiedziała. Podążałyśmy w stronę dużej stajni. Gdy przekroczyliśmy próg drzwi, dojrzałam kilka koni. Jenna zaczęła wszystkie dokładnie oglądać, lecz przy jednym stała najdłużej. Po chwili chwyciła kantar, oraz uwiąz, i wyprowadziła go z boksu. Był to siwy koń, z jedną, czarną łatką dookoła oka
-Proszę! Będziecie do siebie pasować! -Powiedziała z uśmiechem, ostrożnie podając mi uwiąz. Popatrzyłam w ciemne oczy konia. Był piękny. Porządnie wyczyszczony i zadbany. Pogłaskałam go pomiędzy chrapami. Poczułam, jak między nami zaczyna pojawiać się w pewnym sensie więź...
-O! Czy ty czasem nie jesteś Midari Simmons ? Nazywam się Tomas Moorland -Powiedział z uśmiechem podając mi rękę. Odwzajemniłam gest z uśmiechem
-Tak...Miło mi poznać...-Odpowiedziałam. Tak naprawdę, to nie chciałam się tu nigdy znaleźć. Rodzice wysłali mnie tu, i powiedzieli, ze powinnam się trochę "usamodzielnić". Pomimo moich ponurych myśli, z twarzy nie znikał mi uśmiech.
-Niestety nie będę mógł cię oprowadzić, więc zrobi to mój syn...Prawda ? -Powiedział patrząc na młodego chłopaka, patrzącego na mnie. Popatrzyłam na niego kątem oka. Ten tylko skinął.
-Nazywam się Justin. Miło mi! -Powiedział z uśmiechem podając mi rękę. Złapałam ją lekko, i z taką samą delikatnością odwzajemniłam uśmiech. Chłopak skinął mi, abym podążyła za nim. Gdy przechadzaliśmy się małą dróżką, wszędzie jeździły konie. Byłam pewna, że tutaj, to główny środek transportu. Po kilkunastu minutowym udawaniu, że słucham, miałam spotkać się z jakąś dziewczyną. Popytałam tu i tam, i w końcu dotarłam do niskiej blondynki. Przedstawiłam się, i wyjaśniłam całą sytuację.
-Oh! Słyszałam o tobie! Jestem Jenna! Miło mi. Więc tak, teraz dobierzemy ci konia. Bo chyba umiesz jeździć...Prawda ? -Powiedziała z uśmiechem. Skinęłam. Co dziwne nie było to kłamstwo, ponieważ znałam się na tym bardzo dobrze.
-Świetnie! Chodź za mną! -Powiedziała. Podążałyśmy w stronę dużej stajni. Gdy przekroczyliśmy próg drzwi, dojrzałam kilka koni. Jenna zaczęła wszystkie dokładnie oglądać, lecz przy jednym stała najdłużej. Po chwili chwyciła kantar, oraz uwiąz, i wyprowadziła go z boksu. Był to siwy koń, z jedną, czarną łatką dookoła oka
-Proszę! Będziecie do siebie pasować! -Powiedziała z uśmiechem, ostrożnie podając mi uwiąz. Popatrzyłam w ciemne oczy konia. Był piękny. Porządnie wyczyszczony i zadbany. Pogłaskałam go pomiędzy chrapami. Poczułam, jak między nami zaczyna pojawiać się w pewnym sensie więź...
Wstęp!
Witam! Nazywam się Midari! To znaczy...Główna postać, tego opowiadania będzie miała na imię Midari...Ale! Zacznijmy od początku. Więc tak! Znalazłeś się właśnie na moim blogu! Być może, dotarłeś tu z mojego innego bloga...A jeśli nie, to serdecznie zapraszam! (Link:http://historieciemnosci.blogspot.com/ ). Od czego zacząć...Na tym blogu, będę prowadzić opowiadanie, na podstawie gry Star Stable Online! Jednak nie będzie tu za dużo z fabuły, jednak może się trochę tutaj z niej pojawić...Będzie to historia dziewczyny, która przyjechała do miasteczka "Moorland" znajdującego się na wyspie Jorvik...Nie będę tutaj za dużo opowiadać, więc to na tyle! Do zobaczenia, w rozdziale!
Subskrybuj:
Posty (Atom)